Pokazywanie postów oznaczonych etykietą must have. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą must have. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 sierpnia 2016

Obowiązkowe tłumaczenia książek!

Znacie to uczucie, gdy widzicie świetną książkę na Instagramie, zagranicznym blogu czy gdziekolwiek indziej, a potem staracie się ją znaleźć, ale się okazuje, że nie jest wydana w Waszym języku?
Ja mam tak  często. Zdecydowanie za często.

Więc tak o to, powstała moja osobista lista książek, które muszą zostać przetłumaczone na język polski! 



,,Empire of storms"- Sarah J. Maas


Długa droga do tronu dopiero się zaczyna.
 Sojusze zostały złamane, przyjaciele utraceni, a ci, co posiadają magię odnajdują siebie.
Wokół królestw Erilei, wrogowie muszą stać się sojusznikami.
Aelin powstrzyma tych, których kocha, przed wpadnięciem w ciemne siły, gotowe do zniszczenia jej świata.
Podróż Aelin od zabójcy do królowej oczarowała miliony ludzi na całym świecie, a piąty tom pozostawi fanów bez tchu. Czy Aelin uda się utrzymać jej świat czy wszystko się rozpadnie?

Myślę, że nie jestem jedyną osobą czekającą na,,Empire of storms”. Jest to jedyna książka na mojej liście, co do której tłumaczenia jestem pewna. Najśmieszniejsze jest to, że premierę w Ameryce ma dopiero we wrześniu, a ja już czekam na polskie wydanie.


Co prawda, opis nie zdradza nam za wiele co do fabuły, no ale cóż… Liczę na wielkie starcie Aelin vs. Perrington. Mnóstwo magii, więcej Rowana, Doriana i innych bohaterów. Nie mogę się zwłaszcza doczekać, aż zobaczę w całej okazałości dwór Terrasensu. Ogólnie zapowiada się niezłe widowisko.

Na dodatek krążą pogłoski, że nie jest to ostatnia część ,,Szklanego Tronu”. Ma ponoć jeszcze dojść jedna lub dwie części. Sarah J. Maas zapowiedziała również, że niektóre postacie z ,,Zabójczyni” powrócą właśnie w tej części. Już nie mogę się doczekać!



,,This savage song"- Victoria Schwab



Nie ma czegoś takiego jak bezpieczeństwo w mieście wojny, mieście opanowanym przez potwory.

Kate Harker i August Flynn są dziedzicami podzielonego miasta—miasta, gdzie przemoc wychowała prawdziwe potwory. Wszytko czego Kate chce, to być tak bezwzględna jak jej ojciec, który daje wolność potworom i każe płacić ludziom za ochronę.
Wszytko czego August chce, to być człowiekiem z tak dobrym sercem jak jego ojciec, chce odgrywać większą rolę w chronieniu ludzi—ale August jest jednym z tych potworów. Jedynym, który potrafi ukraść duszę za pomocą jednego taktu muzyki.
Kiedy pojawia się szansa, by mieć na oku Kate, którą właśnie wykopano z szóstej szkoły z internatem, August ją wykorzystuje. Ale dziewczyna odkrywa jego sekret i po nieudanej próbie zabójstwa, muszą oni uciekać, by chronić własne życie.



O tej powieści jest naprawdę głośno za granicą. Mam wrażenie, że wszyscy ją pokochali. Opis książki brzmi świetnie i z pewnością zachęca. Potwory, kradnięcie dusz, niebezpieczeństwa- to całkowicie moje klimaty książkowe. Gwarantuję, że gdy tylko wyjdzie ona w Polsce od razu zabieram się do jej kupna. 


,,The Stars Never Rise" - Rachel Vincent


Szesnastoletnia Nina Kane powinna się martwić o swoją nieśmiertelną duszę, ale jest zbyt bardzo zajęta przetrwaniem. Ludzie z jej miasta zostali zdziesiątkowani przez pochłaniających dusze demonów, niestety dusz zaczyna brakować.
Opiekowanie się swoją młodszą siostrą Mellie, wspólne zdobywanie jedzenia i pieniędzy to wszystkie jej zmartwienia. We dwójkę tworzą rodzinę.
Kiedy Nina odkrywa, że Mellie ukrywa sekret, który może zagrozić jej życiu postanawia zrobić wszystko, by ją ochronić. W New Temperance  brutalny Kościół i jego armia egzorcystów w Czarnych Szatach traktuje grzechy jak zbrodnie. Grzech Mallie sprawia, że jest w poważnych tarapatach. 
By obie mogły się utrzymać przy życiu, Nina musi zaufać Finnowi, zbiegowi z głębokimi zielonymi oczami, który już raz uratował jej życie i który może być właśnie egzorcystą. Ale jaki egzorcysta nosi bluzę?
Poszukiwane przez Kościół i ścigane przez mroczne siły ,Nina wie, że same sobie nie poradzą. Potrzebuje Finn’a  i jego bandy, tak samo jak oni potrzebują jej.



Tutaj znajdziemy trochę już oklepany temat- przetrwanie, chronienie swojej rodziny, apokalipsa. Jednak to co sprawia, że książka wydaje się być wyjątkowa to, tematyka grzechów, egzorcystów i demonów. Powieść jest promowana jako idealna dla fanów Cassandry Clare. Mam szczerą nadzieję, że to nieprawda. Owszem, można tą powieść porównać do ,,Miasta Kości” , ale liczę na prawdziwie demoniczny klimat oraz na bohaterów z krwi i kości. Myślę, że ,,The Stars Never Rise” przyjęto, by w Polsce z przyjemnością i szybko, by zyskało na popularności. 


,,Nevernight"- Jay Kristoff

W świecie, w którym trzy słońca niemal nigdy nie zachodzą, niedoświadczona zabójczyni dołącza do szkoły asasynów, by wypełnić zemstę przeciwko mocom, które zniszczyły jej rodzinę.


Córka straconego zdrajcy, Mia Corvere, była ledwo w stanie uciec przed rebelią zapoczątkowaną przez jej ojca. Samotna i opuszczona ukrywa się w mieście zbudowanym z kości martwych bogów, ścigana przez Senat i dawnych przyjaciół ojca. Jednak jej dar rozmawiania z cieniami prowadzi ją do drzwi byłego zabójcy oraz przyszłości, o której nigdy nawet nie śniła.

Teraz Mia praktykuje w najbardziej zabójczej grupie asasynów w całej Republice – Czerwonym Kościele. Jeśli pokona swoich towarzyszów w konkursach stali, trucizny i sztuki subtelnej, dostanie się w szeregi Ostrzy Pani Pobłogosławionej Morderstwem oraz będzie krok bliżej do upragnionej zemsty. Jednak wśród korytarzy Kościoła czai się zabójca, a ją samą zaczynają ścigać krwawe sekrety przyszłości.

Czy będzie w stanie przetrwać inicjację, nie wspominając o zemście?


Okej, przyznaję, że brzmi to dosyć podobnie do ,,Szklanego Tronu”, jednak mimo wszystko z przyjemnością zabrałabym się za ,,Nevernight”.  Z opisu powieść wydaje się być trochę mroczna i brutalna, ale to właściwie same plusy. Kryję również wielką nadzieję, że główna bohaterka będzie jedną z tych żądnych krwi. Sama wyznaję zasadę, że charakterne postacie to podstawa w książkach. Tak czy owak, czekam, czekam i jeszcze raz czekam!






Więc tak o to, prezentują się pierwsze cztery książki do przetłumaczenia. Jest ich, jednak o wiele więcej. W najbliższym czasie możecie się spodziewać drugiej części obowiązkowych tłumaczeń ;)






środa, 17 sierpnia 2016

,,Królowa cieni" Sarah J. Maas

Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Zamordowano jej rodziców, jej ukochany, Sam, także zginął w męczarniach. Jej przyjaciółka, Nehemia, poświęciła życie, by Celaena mogła odkryć swoje dziedzictwo i pójść za przeznaczeniem… Ale dość tego. Teraz, gdy okiełznała już swoją moc, nadszedł czas na zemstę. Dziewczyna znana do tej pory jako Zabójczyni Adarlanu zniknęła – narodziła się Aelin Ogniste Serce, królowa podbitego przez Adarlan Terrassenu.
Nadszedł czas walki o wszystko, co ważne. Aelin wraca do Adarlanu, by zemścić się na tych, którzy skrzywdzili jej bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali.
Przed nią zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Jej przeciwnicy mają po swojej stronie mroczne siły, a Aelin w Adarlanie pozbawiona jest swojej magii, która pozwala jej władać ogniem. Może jednak liczyć na swoich towarzyszy – kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana. Rowana – walecznego księcia-wojownika Fae, jej carranama, bratnią duszę – do którego zaczyna żywić coraz bardziej płomienne uczucia.



(Uprzedzam, że recenzja zawiera spoilery poprzednich części)

Królowa cieni- czyli mój osobisty rekord w szybkości czytania książek. Powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś przeczytał ponad 800-stronicową powieść w półtora dnia, to to coś znaczy. Chyba nawet nie muszę pisać, jak dobrze się ją czyta. Chociaż przyznaję, że początek akcji jest troszkę rozwleczony, co nie znaczy oczywiście, że jest nudny.

Celaena przerodziła się w Aelin Ogniste Serce. Obawiałam się, że Sarah J. Maas zmieni ją nie do poznania i z dawnej Celaeny nie zostanie nic. Na szczęście jeśli chodzi o charakter, zmiana jest tak subtelna, że praktycznie nie zauważalna. Pomijam oczywiście jej nową ,,super power” i ogólnie magiczną stronę Fae. Mam wrażenie, że Aelin bardziej rozsądnie wybiera swoje ofiary, choć z początku nadal miewa swoje szaleńcze napady mordu. Tak więc nie martwcie się, Celaena to nadal chodząca śmierć na szpilkach! ;)

,, -Nie możesz nas po prostu wyrzucić! Co my teraz poczniemy? Gdzie się udamy?
-Słyszałam, że w piekle jest szczególnie ładnie o tej porze roku.”

Doszło również trochę nowych postaci, które są naprawdę dobrze wykreowane. Bardzo polubiłam Aediona- kuzyna Aelin, chociaż w pewnych momentach zaczął się robić trochę irytujący.

Oczywiście, nie to co Rowan. No właśnie. ROWAN.

,,Dzięki Tobie chce mi się żyć, Rowan - rzekła cicho - Nie przetrwać czy istnieć. Żyć.”

Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam Rowana i uważam, że jest świetną postacią, ale przeskok między ,,Dziedzictwem Ognia”, a ,,Królową Cieni” jest diametralny. O co chodzi? Jeśli czytaliście poprzednią część, na pewno pamiętacie jak bardzo nasze książątko nienawidziło Aelin. Potem ta go uwolniła, złożyli sobie przysięgę i już wszystko było cacy- nawet spali w jednym łóżku! Ale przepraszam bardzo, nie mogę sobie przypomnieć za cholerę, żeby Rowan Biały Cierń zachowywał się przy Aelin jak usłużny piesek albo mamusia. To nie jest złe zagranie ani wada Rowana. Po prostu byłam prawdziwie zaskoczona ich silną więzią.

,,-Dlaczego płaczesz?-spytał (…)
-Płaczę-Aelin pociągnęła nosem- bo śmierdzisz tak bardzo, że oczy mi łzawią.”

Koniec końców pora przejść do akcji! Świetnie poprowadzona, zaskakuje i mega wciąga. Bywały takie momenty, gdy chciałam nakrzyczeć na jakiegoś bohatera, coś w stylu ,,Dlaczego to zrobiłeś? Mózg ci odjęło?!”. I to wszystko po to, żeby na następnej stronie dowiedzieć się, że to wszystko był spisek i zarówna ja, jak i inni bohaterzy zostaliśmy wrobieni. Takich momentów jest całkiem sporo. Po skończeniu książki byłam tak rozentuzjazmowana ,że chciałam wszystkim paplać o niej, ale trudno mi było cokolwiek opowiedzieć o akcji, nie spoilerując jej. Tak samo mam właśnie teraz.

Przejdę więc do wątku, który mi się z początku nie podobał. Mówię tutaj o rozdziałach dotyczących wiedźm, czyli Manon, Elide, Asterin, Sorrel itd. Pierwsze zetknięcie z nimi nie było dla mnie radosne. Troszkę mordowałam te rozdziały, jednak im dalej, tym lepiej. Po kilkudziesięciu stronach wkręciłam się już w te klimaty i czytanie ich sprawiało mi przyjemność.

,,Jesteśmy dzikimi bestiami noszącymi ludzkie skóry.”

Ogólnie książka jest tak dobra, że mam ochotę zrobić petycję o umieszczenie jej na obowiązkowej liście lektur w szkołach. Sarah J. Maas moją królową! Jeśli drogi czytelniku jeszcze nie czytałeś tej książki, to radzę ci biegnąć do księgarni!

Tytuł: ,,Królowa Cieni”
Autor: Sarah J.  Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Tom: 4
Liczba stron: 848

Pod spodem zamieszczam Wam kilka świetnych fanartów znalezionych w internecie:



czwartek, 30 czerwca 2016

,,Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier




Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?


W tej powieści poznajemy prawie 16-letnią Olivię, która wraz z bliskimi przeprowadza się do Londynu. Nie jest to dla niej nic nowego, albowiem całe jej życie to ciągłe przeprowadzki. W nowej szkole poznaje czterech niezwykle przystojnych uczniów -Jaspera, Arthura, Henrego oraz Graysona. Cała ta  grupka przyjaciół zdaje się być otoczona tajemnicą, a tak się składa, że dla naszej Liv tajemnice to prawdziwa koci miętka. Do tego dochodzi cała masa dziwnych snów, podejrzane zachowania-i tak o to główna bohaterka zostaje uwikłana w demoniczną grę…
Zacznę od tego, że niesamowicie cieszę się na wydanie tej książki w Polsce, albowiem Kerstin Gier jest jedną z moich ulubionych autorek od czasów przeczytania Trylogii Czasu. W opisie  ,,Silver” doszukałam się właśnie podobieństwa do tej trylogii oraz do sagi The Raven Cycle- ale na opisie się skończyło.
Pomysł na książkę jest niesamowicie oryginalny, a co do wykonania nie mam słów. Kocham styl pisania pani Gier, humor w książkach oraz te nietuzinkowe postacie. Powieść ma ponad 400 stron, a czyta się jakby to było niespełna 200. Ja tej książki nie przeczytałam, ja ją po prostu pochłonęłam jak gąbka! Treść jest przekazana do czytelnika w prosty sposób, choć autorka nie pożałowała też elokwencji w słownictwie.
,,Ann i ja postanowiliśmy zinterpretować fiasko z wiejskim domkiem jako zrządzenie losu, sugerujące, że należy dokonać konsolidacji naszego związku i dezawuacji problemu z mieszkaniem, doprowadzając do… ujmijmy to tak: fuzji”

 Każdy bohater z osobna jest jak wisienka na torcie. Jednak opiekunka Liv- Lottie to moja zdecydowana ulubienica. Zakochałam się w jej sposobie bycia, rogalikach waniliowych i jej tradycyjnym niemieckim stroju-drindlu. No po prostu kobieta idealna!
,,(…)Zmykaj stąd!-Wykonał gest, jakby  odganiał muchę.- Powiedziałem:  zmiataj, serowa panienko! Sio!
Nie ruszyłam się z miejsca, wywołując u niego konsternację.
-Dlaczego ona nie znika?
-Może dlatego, że nie reaguję na ,,serową panienkę”, kretynie-odparłam.”

Na pochwałę zasługuje również coś, co zdecydowanie dodało charakteru i tajemniczości tej powieści, a mowa tutaj wstawkach z bloga Tittle-Tattle. Pełni on rolę skupiska wszelkich plotek, skandali i ogólnie najgorętszych nowinek związanych z Frognal Academy- czyli szkołą, do której uczęszczają nasi bohaterowie. Jego autorką jest Secrecy i jak sama pisze: ,,jestem jedną z was i znam wszystkie wasze sekrety”. Nikt oczywiście nie wie kto się kryje za tajemniczą autorką bloga, jednak wszyscy są zgodni co do jednego- jest ona urodzonym szpiegiem! A co jest w tym wszystkim najlepsze? Otóż ten blog istnieje naprawdę! Oczywiście jest po niemiecku, ale zawiera autentyczne posty, które ukazują się w książce. Jak dla mnie pomysł idealny. Link do bloga podaję poniżej.
Na samym końcu muszę wychwalić szczególnie okładkę. Jest niesamowicie śliczna i bardzo dopracowana. I jeśli moja recenzja nie przekonała Was do zakupu, to liczę, że zrobi to okładka, bo szczerze… kto by nie chciał mieć takie cudeńka na półce? ;)
Krótkie podsumowanie- jest to konieczny ,,must have” dla każdego szanującego się ksiązkoholika!


Tytuł: ,,Silver. Pierwsza księga snów”
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Media Rodzina
Tom: 1
Liczba stron: 416